#30 świadomość

#30 świadomość

     Świadomość własnego ja i otaczającego nas świata jest rzeczą, o której często nie myślimy. Żyjemy, bo się urodziliśmy. Nie zwracamy uwagi na nasze zachowanie i to, jakie prawdy moralne kierują światem. Toczy się walka między skrajnościami. Coraz rzadziej jesteśmy gotowi pójść na kompromis i dostrzec to, że nasze życie w dużej mierze nie zależy od nas, a od ludzi spotkanych na naszej drodze i z trudnościami, z którymi musimy się zmierzyć. Zapominamy, o normalności i przyzwoitej naturalności, które powinny nam towarzyszyć. Może wydawać się nam, że żyjemy nienagannie, a tak naprawdę nasze decyzje postrzegane są jako pasmo porażek. Możemy też uważać nasze życie za beznadziejne i ciągle dążyć do czegoś, co tak naprawdę nigdy nas nie uszczęśliwi, a inni będą nam go zazdrościć. Tworzą się obozy ludzi idealnych i tych, którzy idealnymi być powinni.
  Dojrzałością nie jest zbytnia powściągliwość i pozorna wyniosłość, nie jest nią też nadmierne rozochocenie i szaleństwo. Jest nią umiejętność wypośrodkowania tych wszystkich rzeczy. Tej świadomości nam brakuje. Często popadamy w skrajności i chcemy być zbyt idealni lub zastanawiamy się jak to jest żyć na krawędzi marginesu społecznego i sięgamy dna. Nikt w swojej przerysowanej często ambicji i wewnętrznej zarozumiałości nie jest w stanie ściągnąć drugiego człowieka w dół. Destrukcyjnym jest spotkać na swojej drodze osoby, które próbują nas odciąć od świata - od prawdziwych emocji i naturalnych zachowań. Nie da się mieć idealnego życia. Nie da się być idealnym w każdym momencie. Człowiek ma w sobie tyle emocji, że powściąganie ich prowadzi do samozniszczenia. I w drugą stronę - łatwo jest żyć po najniższej linii oporu. Jednak w świadomości powinniśmy mieć to, że rzeczy, na które ciężko pracujemy, i które często sprawiają nam wiele bólu owocują w coś najlepszego i często daleko im do świetności.

  Cudownie spędza się czas w perfekcyjnie posprzątanym domu. Ale czy dobrze czujemy się w nim nie mając nikogo oprócz siebie?
#29 obca wrażliwość

#29 obca wrażliwość

      W dzisiejszym egoistycznym świecie pojęcie wrażliwości jest co najmniej abstrakcyjne. Mam wrażenie, że im więcej człowiek posiada, tym mniej zdolny jest do czytania między wierszami i niesienia bezinteresownej pomocy. Coraz częściej robimy rzeczy, z których będziemy mieli pewne korzyści. Zanika w nas empatia i umiejętność szerokiego patrzenia na świat. 
      Jednym z najgorszych aspektów jest to, że nie jest uzależnione to od wieku poszczególnych jednostek. Najprościej jest powiedzieć, że jest się jeszcze młodym i ma się jeszcze czas na wypracowanie pewnych cech charakteru. Według mnie to najgorszy argument jakiego można użyć, ponieważ jeżeli nie zaczniemy pracować nad sobą już teraz, będziemy coraz bardziej zgorzkniali. Bycie egoistą się opłaca, ale czy warto żyć mechanicznie widząc jedynie czubek własnego nosa i ściągając profity ze wszystkiego? Coraz więcej ludzi skarży się na to, że są nieszczęśliwi. A jak można być szczęśliwym w świecie uzależnionym od schematów i egoizmu? Żeby czuć się dobrze, musimy dawać też coś od siebie - odrzucić wszystkie proste rozwiązania i zacząć dawać od siebie więcej, niż sami chcielibyśmy dostawać. Wykorzystując nasze wszystkie egoistyczne cechy charakteru nieświadomie dążymy do autodestrukcji. 
Powoli tracimy wszystkie rzeczy, które wywołują u nas pozytywne emocje, a kiedy już stracimy je wszystkie, próbujemy zastąpić je innymi, często bezwartościowymi, przez co stajemy się emocjonalnymi zombie. 
       Wrażliwość to jedna z cech charakteru, którą ciężko jest wypracować. Jednym kojarzy się ona ze słabością, a według mnie jest ona wielką siłą, ponieważ trzeba włożyć dużo wysiłku w to, by bezinteresownie dawać coś od siebie.

#28 zamiana ról

#28 zamiana ról

      O ile jestem w stanie zrozumieć wysokość ceny masła i jajek w sklepie, tak nie pojmuję zmian w osobowościach kobiet i mężczyzn na przestrzeni lat. Mam wrażenie, że kobiety stają się bardziej męskie, a mężczyźni niewieścieją. Kiedyś podział ról był jasny - mężczyzna dbał o to, by zapewnić rodzinie dogodny byt, a kobieta rodziła dzieci i dbała o ognisko domowe. To mężczyzna był najważniejszy, a kobieta miała miała być jego towarzyszką.
       W obecnych czasach granice między kobietą, a mężczyzną zatarły się i chyba nikt nie jest w stanie logicznie wytłumaczyć dlaczego tak się stało. Domysłów może być wiele. Klimat? A może czasy?  Hej, przecież wszystko zależy od nas, bo my te czasy tworzymy. Wszędzie roi się od feministek próbujących zrównać kobietę z mężczyzną, bo przecież płeć piękna nie może pokazać, że jest słaba. Kobiety dążą do zdobycia upragnionej pracy i rozwijania się w zawodzie. Każda marzy o nowych butach od Louboutina, a żadna nie chce bawić się w dom, bo to niemodne. Rodzenie dzieci sprawia przecież, że ciało, które tak ciężko wyćwiczyły na siłowni zmienia się. W tych czasach kobieta, która nie wygląda jak Kylie Jenner jest tylko marną podróbką. Gdzie podziała się klasa, którą odznaczały się kobiety lat '60? Same na własne życzenie zatracamy swoją kobiecość. Obecne kobiety gonią za fortuną i nie mają czasu dla rodziny. Domem zajmuje się sprzątaczka, a obiadem robot kuchenny. Żyć nie umierać. Potrafią wspaniale zamawiać jedzenie, a gdy przyjdzie moment, w którym muszą pochwalić się swoimi umiejętnościami kulinarnymi, okazuje się, że jedyną rzeczą jaką potrafią, jest zagotowanie wody na herbatę.
         A co z facetami? Strasznie przykro patrzy się na niektórych mężczyzn. Część z nich jest tak zapracowana, że nie mają nawet czasu na zdobywanie jakiejkolwiek wiedzy. Ułożenie fryzury, dobranie odpowiedniego odcienia skarpetek do koszulki i całodniowa sesja zdjęciowa, by później zaprezentować się na Instagramie jest wyczerpująca, prawda? A trzeba jeszcze znaleźć czas na odpoczynek. Dawniej mężczyźni adorowali kobiety, wysyłali im listy i kupowali kwiaty. Teraz podryw zaczyna się od: 'SIEMA LASKA? XD CO TAM U CB?' i zazwyczaj kończy się tak samo szybko jak się zaczął, bo inne dziewczyny też potrzebują uwagi, nie? Mam wrażenie, że znajdujemy się w okresie Kredy i mężczyźni, tak jak Stegozaury zaczynają wymierać. Ilu jest facetów, którzy otwierają kobiecie drzwi? Ja znam kilku, może trzech. Obecnie najważniejsze jest to żeby zaprezentować swoje ciało na portalach społecznościowych, oczywiście w bieliźnie od Calvina Kleina. Dać takiemu młotek do ręki, to się przewróci. A co z założeniem rodziny? Czy taki pseudo-facet będzie w stanie podjąć się roli głowy rodziny? Męskość to nie sześciopak, a bezpieczeństwo, którym obdarza się swoją kobietę i bliskich.
       Nie zatracajmy swoich osobowości. Po to zostaliśmy stworzeni jako kobieta i mężczyzna, żeby pamiętać o swoich predyspozycjach. 

Copyright © 2014 jarmosievitz , Blogger